Reklama

Niedziela Zamojsko - Lubaczowska

Tarnogrodzkie Misterium Męki Pańskiej

W Tarnogrodzkim Ośrodku Kultury zostało wystawione Misterium Męki Pańskiej zatytułowane „Męka i śmierć Pana naszego Jezusa Chrystusa”

Niedziela zamojsko-lubaczowska 17/2019, str. 2

[ TEMATY ]

misterium

Joanna Ferens

Scena Ostatniej Wieczerzy

Scena Ostatniej Wieczerzy

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W tegorocznej edycji misterium w rolę Jezusa Chrystusa wcielił się mieszkaniec Tarnogrodu, Jan Hułas, który w rozmowie mówił o swoich motywacjach do odegrania głównej roli. – To było dla mnie niezwykłe przeżycie. Gdy reżyserka misterium s. Jadwiga Anna Tabor zaproponowała mi główną rolę, byłem zaskoczony. Osobiście traktuję to jako świadectwo, mam nadzieję, że udało mi się pomóc widzom w przeżyciu Męki Pańskiej – wskazał.

Misterium pomaga lepiej zrozumieć tajemnicę naszego zbawienia – tłumaczył proboszcz tarnogrodzkiej parafii, ks. dziekan Jerzy Tworek. – Dla parafii pw. Przemienienia Pańskiego w Tarnogrodzie to było ważne wydarzenie. Słowo Boże, które odczytujemy z Pisma Świętego kształtuje naszą wiarę i miłość do Pana Boga. W moim odczuciu przez to przedstawienie, przez to misterium jeszcze bardziej zrozumieliśmy obecność Boga w życiu człowieka, posłanie i ofiarę Syna Bożego Jezusa Chrystusa, Jego troskę o człowieka i istotę tajemnicy zbawienia. Bardzo ważnym momentem misterium była scena końcowa, która pokazała nam Zmartwychwstanie i chwałę naszego Pana Jezusa Chrystusa, co na scenie wybrzmiało w bardzo radosnym duchu. W pierwszej części byliśmy bardzo skupieni, kiedy patrzyliśmy na dramatyczny sąd nad Chrystusem, Jego wielkie cierpienie i mękę, dlatego tak piękna była ta część druga, pełna radości, nadziei i entuzjazmu. Aktorzy zagrali w sposób bardzo profesjonalny, naturalny i prosty, a my wszyscy do naszych domów zabraliśmy tę nadzieję i radość, którą trzeba żyć na co dzień – podkreślił.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Przygotowania do tarnogrodzkiego misterium trwały ponad półtora miesiąca, a próby odbywały się dwa razy w tygodniu. Obok uczniów Szkoły Podstawowej i Gimnazjum Publicznego w Tarnogrodzie oraz rodziców, w wydarzenie zaangażowała się także młodzież kształcąca się już poza Tarnogrodem. – W misterium wzięło udział bardzo dużo osób, wliczając w tę liczbę aktorów i zespół wokalny. W większości była to młodzież. Chcieliśmy przez to misterium przybliżyć mieszkańcom Tarnogrodu Mękę Jezusa Chrystusa i Jego Zmartwychwstanie – powiedziała Natalia Fusiarz, uczennica Szkoły Podstawowej w Tarnogrodzie. Na potrzeby misterium stworzony został zespół wokalny pod kierunkiem Andrzeja Kusiaka. Były śpiewy chóralne i występy solowe. – Muzyka była wprowadzeniem, uzupełnieniem lub zakończeniem konkretnych scen. Muzyka podzielona została na dwie części – pierwsza to wprowadzenie do części pasyjnej, a więc m.in. do modlitwy w Ogrójcu, sądu, biczowania, cierniem ukoronowania, drogi krzyżowej i śmierci na krzyżu, a druga część odnosiła się do Zmartwychwstania i chwały Jezusa Chrystusa – informuje jedna z solistek, Zuzanna Szymanik.

Reklama

Organizacja tego pięknego wydarzenia to forma ewangelizacji – tłumaczy reżyserka misterium, s. Jadwiga Anna Tabor. – Naszym celem zawsze jest głoszenie Jezusa Chrystusa, naszej wiary, wychowywanie młodych ludzi w duchu katolickim. Młodzież chętnie się angażuje, trzeba tylko być wobec nich autentycznym i pokazywać, jak mogą się pozytywnie realizować. Oni szukają Chrystusa, a to, co robimy to forma głoszenia prawd wiary, to współczesna metoda ewangelizacji, po pierwsze tych, którzy w wydarzenie się angażują, a po drugie i tych, którzy są odbiorcami. To doskonała forma dotarcia do ludzi młodych, oni nie tylko odczytują Ewangelię, ale ją na scenie przeżywają. Tutaj także zacieśniają relacje przyjaźni i przełamują swe słabości, takie jak trema czy lęk przed wystąpieniami publicznymi – wskazała.

Na zakończenie wszystkim zaangażowanym w organizację misterium dziękował burmistrz Tarnogrodu Paweł Dec. Misterium było połączone z parafialnymi rekolekcjami, które w tym czasie odbywały się w parafii pw. Przemienienia Pańskiego w Tarnogrodzie.

2019-04-24 09:01

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Przeżyj misterium śmierci i życia

[ TEMATY ]

Częstochowa

misterium

Rycerze Kolumba

Grzegorz gadacz/Niedziela TV

Zapraszamy na misterium Męki Pańskiej pt. "Męczeńska droga Kościoła" przygotowane przez młodzież i Rycerzy Kolumba z parafii Podwyższenia Krzyża Świętego w Częstochowie.

W tym roku z oczywistych względów nie mogło się ono odbyć w kościele, dlatego zostało wcześniej zarejestrowane, aby służyło jako pomoc w przeżywaniu Wielkiego Postu i Triduum Paschalnego.

CZYTAJ DALEJ

Św. Florian - patron strażaków

Św. Florianie, miej ten dom w obronie, niechaj płomieniem od ognia nie chłonie! - modlili się niegdyś mieszkańcy Krakowa, których św. Florian jest patronem. W 1700. rocznicę Jego męczeńskiej śmierci, właśnie z Krakowa katedra diecezji warszawsko-praskiej otrzyma relikwie swojego Patrona. Kim był ten Święty, którego za patrona obrali także strażacy, a od którego imienia zapożyczyło swą nazwę ponad 40 miejscowości w Polsce?

Zachowane do dziś źródła zgodnie podają, że był on chrześcijaninem żyjącym podczas prześladowań w czasach cesarza Dioklecjana. Ten wysoki urzędnik rzymski, a według większości źródeł oficer wojsk cesarskich, był dowódcą w naddunajskiej prowincji Norikum. Kiedy rozpoczęło się prześladowanie chrześcijan, udał się do swoich braci w wierze, aby ich pokrzepić i wspomóc. Kiedy dowiedział się o tym Akwilinus, wierny urzędnik Dioklecjana, nakazał aresztowanie Floriana. Nakazano mu wtedy, aby zapalił kadzidło przed bóstwem pogańskim. Kiedy odmówił, groźbami i obietnicami próbowano zmienić jego decyzję. Florian nie zaparł się wiary. Wówczas ubiczowano go, szarpano jego ciało żelaznymi hakami, a następnie umieszczono mu kamień u szyi i zatopiono w rzece Enns. Za jego przykładem śmierć miało ponieść 40 innych chrześcijan.
Ciało męczennika Floriana odnalazła pobożna Waleria i ze czcią pochowała. Według tradycji miał się on jej ukazać we śnie i wskazać gdzie, strzeżone przez orła, spoczywały jego zwłoki. Z czasem w miejscu pochówku powstała kaplica, potem kościół i klasztor najpierw benedyktynów, a potem kanoników laterańskich. Sama zaś miejscowość - położona na terenie dzisiejszej górnej Austrii - otrzymała nazwę St. Florian i stała się jednym z ważniejszych ośrodków życia religijnego. Z czasem relikwie zabrano do Rzymu, by za jego pośrednictwem wyjednać Wiecznemu Miastu pokój w czasach ciągłych napadów Greków.
Do Polski relikwie św. Floriana sprowadził w 1184 książę Kazimierz Sprawiedliwy, syn Bolesława Krzywoustego. Najwybitniejszy polski historyk ks. Jan Długosz, zanotował: „Papież Lucjusz III chcąc się przychylić do ciągłych próśb monarchy polskiego Kazimierza, postanawia dać rzeczonemu księciu i katedrze krakowskiej ciało niezwykłego męczennika św. Floriana. Na większą cześć zarówno świętego, jak i Polaków, posłał kości świętego ciała księciu polskiemu Kazimierzowi i katedrze krakowskiej przez biskupa Modeny Idziego. Ten, przybywszy ze świętymi szczątkami do Krakowa dwudziestego siódmego października, został przyjęty z wielkimi honorami, wśród oznak powszechnej radości i wesela przez księcia Kazimierza, biskupa krakowskiego Gedko, wszystkie bez wyjątku stany i klasztory, które wyszły naprzeciw niego siedem mil. Wszyscy cieszyli się, że Polakom, za zmiłowaniem Bożym, przybył nowy orędownik i opiekun i że katedra krakowska nabrała nowego blasku przez złożenie w niej ciała sławnego męczennika. Tam też złożono wniesione w tłumnej procesji ludu rzeczone ciało, a przez ten zaszczytny depozyt rozeszła się daleko i szeroko jego chwała. Na cześć św. Męczennika biskup krakowski Gedko zbudował poza murami Krakowa, z wielkim nakładem kosztów, kościół kunsztownej roboty, który dzięki łaskawości Bożej przetrwał dotąd. Biskupa zaś Modeny Idziego, obdarowanego hojnie przez księcia Kazimierza i biskupa krakowskiego Gedko, odprawiono do Rzymu. Od tego czasu zaczęli Polacy, zarówno rycerze, jak i mieszczanie i wieśniacy, na cześć i pamiątkę św. Floriana nadawać na chrzcie to imię”.
W delegacji odbierającej relikwie znajdował się bł. Wincenty Kadłubek, późniejszy biskup krakowski, a następnie mnich cysterski.
Relikwie trafiły do katedry na Wawelu; cześć z nich zachowano dla wspomnianego kościoła „poza murami Krakowa”, czyli dla wzniesionej w 1185 r. świątyni na Kleparzu, obecnej bazyliki mniejszej, w której w l. 1949-1951 jako wikariusz służył posługą kapłańską obecny Ojciec Święty.
W 1436 r. św. Florian został ogłoszony przez kard. Zbigniewa Oleśnickiego współpatronem Królestwa Polskiego (obok świętych Wojciecha, Stanisława i Wacława) oraz patronem katedry i diecezji krakowskiej (wraz ze św. Stanisławem). W XVI w. wprowadzono w Krakowie 4 maja, w dniu wspomnienia św. Floriana, doroczną procesję z kolegiaty na Kleparzu do katedry wawelskiej. Natomiast w poniedziałki każdego tygodnia, na Wawelu wystawiano relikwie Świętego. Jego kult wzmógł się po 1528 r., kiedy to wielki pożar strawił Kleparz. Ocalał wtedy jedynie kościół św. Floriana. To właśnie odtąd zaczęto czcić św. Floriana jako patrona od pożogi ognia i opiekuna strażaków. Z biegiem lat zaczęli go czcić nie tylko strażacy, ale wszyscy mający kontakt z ogniem: hutnicy, metalowcy, kominiarze, piekarze. Za swojego patrona obrali go nie tylko mieszkańcy Krakowa, ale także Chorzowa (od 1993 r.).
Ojciec Święty z okazji 800-lecia bliskiej mu parafii na Kleparzu pisał: „Święty Florian stał się dla nas wymownym znakiem (...) szczególnej więzi Kościoła i narodu polskiego z Namiestnikiem Chrystusa i stolicą chrześcijaństwa. (...) Ten, który poniósł męczeństwo, gdy spieszył ze swoim świadectwem wiary, pomocą i pociechą prześladowanym chrześcijanom w Lauriacum, stał się zwycięzcą i obrońcą w wielorakich niebezpieczeństwach, jakie zagrażają materialnemu i duchowemu dobru człowieka. Trzeba także podkreślić, że święty Florian jest od wieków czczony w Polsce i poza nią jako patron strażaków, a więc tych, którzy wierni przykazaniu miłości i chrześcijańskiej tradycji, niosą pomoc bliźniemu w obliczu zagrożenia klęskami żywiołowymi”.

CZYTAJ DALEJ

Ludzie o wielkim sercu

2024-05-04 15:21

Ks. Wojciech Kania/Niedziela

Z okazji wspomnienia św. Floriana w Sandomierzu odbyły się uroczystości z okazji Dnia Strażaka.

Obchody rozpoczęła Mszy św. w bazylice katedralnej, której przewodniczył Biskup Sandomierski Krzysztof Nitkiewicz. Eucharystię koncelebrował ks. kan. Stanisław Chmielewski, diecezjalny duszpasterz strażaków oraz strażaccy kapelani. We wspólnej modlitwie uczestniczyli samorządowcy na czele panem Marcinem Piwnikiem, starostą sandomierskim, komendantem powiatowym straży pożarnej bryg. Piotrem Krytusem, komendantem powiatowym policji insp. Ryszardem Komańskim oraz strażacy wraz z rodzinami.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję